Z dna oka - Kanada 3

 Kanada 

Rozdział 3

Miasto z dziurą 

Dome Mine Open Pit · Timmins, Ontario

Timmins to miasto, które zbudowano wokół kilku dziur. I to takich w których giną światło i ludzie.

Po trzech miesiącach tyrania na rozbiórkach zadzwoniłem do kolegi. Znaliśmy się z Lubina. Wiedziałem tylko tyle, że żyje gdzieś „na północy" i robi jako górnik. Zaprosił mnie, bym przyjechał i zobaczył prawdziwą Kanadę - tę, o której Fiedler pisał z takim znawstwem, jakby trzymał ją za rękę. Pojechałem. I... zostałem.

Czasem wracają mi słowa starego Polonusa, którego spotkałem wkrótce po przyjeździe:
"Dla każdego, kto tu przyjeżdża, Kanada będzie tym, czym sam ją potrafisz zrobić. Złoży się na to, czym ją wypełnisz. Będzie taka, jaką ją sobie zbudujesz."

No, to do roboty. Wynająłem mieszkanie. Nostryfikowałem prawo jazdy - bo po trzech miesiącach polskie było tu tylko pamiątką z dalekiego kraju. Znalazłem pracę w Auto Service. Cztery pięćdziesiąt na godzinę: za mało, by żyć, za dużo, by umrzeć. Po trzech miesiącach dostałem robotę w Dome Mine. Płaca: czternaście baksów na godzinę. Level 9. Dziewięćset metrów pod zielonym, kanadyjskim trawnikiem - żywcem pogrzebany.

Timmins...


- miasteczko zawieszone między buszem a niebem, nad rzeką Mattagami, rozległe jak opowieści traperów. Z zewnątrz wyglądało jak zwykła górnicza mieścina, ale w środku każdego zakamarka czuło się coś pierwotnego. Jakby ziemia tu pamiętała wszystko, co w niej zakopano - ludzi, złoto, strach, pot i marzenia.

Zanim tu trafiłem, przez te lasy przewinęło się parę wieków historii. Najpierw byli Kri i Odżibwejowie. Śmiali się z Europejczyków dopóki ci nie przywieźli kocy z ospą, paciorków i wódki - taki był „handel". Resztę dobił później alkohol. Do dziś zostało ich tylu, co z drzewa gdy piorun w nie strzeli.

Pierwszym białym, który poważniej zaznaczył tu ślad, był Philip Turnor, geodeta z Kompanii Zatoki Hudsona. Założył placówkę nad jeziorem Frederick House. Nie szło mu dobrze; skóry bobrowe niby miały wartość, ale interes kulał. W końcu jakiś Capascoos zaszlachtował całą dwunastkę pracowników. Siedzibę spalił i przepadł. Nigdy go nie złapano, a placówki już nie odbudowano. Tak tu bywało. Ziemia bogata, ludzie niekoniecznie.


Różowy kwarc - taki jak ten,
który Benny Hollinger odkrył w 1909 roku

Gdy przyszła I wojna światowa, Timmins wysłał do Europy ponad sześciuset ludzi. Z dwutysięcznego miasta! A w czasie II wojny światowej Timmins miał własną jednostkę bombową - Porcupine Squadron No. 433. Wyobraź sobie to miasteczko w buszu, a tu nagle strategiczny udział w bombardowaniach Hamburga;

Kiedy przyjechałem, wiele z tych dawnych kopalń było już tylko wspomnieniem:
Hollinger - zamknięta w 1968, wydobyła prawie 20 milionów uncji złota.
McIntyre - zamknięta w 1988, wydobyła 17 milionów uncji.

Dome - zamknięta w 2017, wydobyła 19 milionów uncji - po ponad stu latach.
Ale duch górniczy został.

Ciągałem elektrowozem pięć wagonów po siedem–osiem ton każdy. Kolega wyżej sypał urobek do szutu-pochylni, ja sypałem go w wózki i ciągnąłem to żelastwo z rudą złota do głównego szybu - Orpasu. Robota niby lepsza niż na "rozbiórkach", ale bez okien, firanek i kawałka nieba, które człowiekowi przypomina, po co żyje.

Najgorsze było, gdy wózek wyskoczył z szyn. Trzeba go było wstawić z powrotem archaicznym lewarem - to nie było „w kij dmuchał". Wyciskało z człowieka pot jak w saunie, ale przynajmniej kondycja nie siadała. Brzuch nie miał prawa urosnąć.

By było czym jeździć na szychty, kupiłem 1977. Pontiac "Parisienne" Brougham;

- Paryżankę:


- od znajomego, który przysięgał, że wszystko jest "zaepidjamowane", nie wolno mi nawet maski podnieść, bo się tylko zmęczę.  Silnik jak w kombajnie, zbiornik 90 litrów, bak full-ap za trzydzieści baksów, ale skoro olej napędowy kosztował 32 centy, to pełny bak za trzydzieści dolarów był ekonomią stojącą pewnie na dwóch nogach.

Ekonomię miałem też w kuchni: jedna dniówka - dziesięć dni przeżycia. Gar galarety ze świńskich rapci + kury i kurzęczych nóżek, gotowany w garnku od księdza Costello starczał na kilka dni. Mus był oszczędzać bo sobotnie telefony do żonki kosztowały krocie.

Ksiądz prowadził przy kościele skład używanych rzeczy - taki lokalny Salvation Army. Stamtąd miałem łóżko, materac, pościel, garnki, zastawę stołową, młotek, kombinerki, firanki, obrazki i wazon z papierzanym bukietem. Z tymi sprzętami można było urządzić jako tako życie.

Woolco - sklep z mydłem i powidłem i filigranową kawiarenką gdzie kwitło życie towarzyski miejscowej dość dużej Polonii. Zbierała się tam stara Polonia i tacy jak ja - świeżo odarci ze złudzeń i tego, że jakoś to będzie.
Ci starzy Polonusi nazywali nas: „komuniści". Pytam jednego: - Czemu mnie tak nazywasz.
- No… bo wszyscy tak mówią. Przyjechaliście z komunistycznej Polski.
- Prosty problem jest taki - mówię, że wcześniej nie mogliśmy nigdzie wyjechać. Ja mogłem. Ale musiałbym zostawić żonę i dzieci. A tego nigdy bym nie zrobił.

Wszystkie głowy w kawiarni poszły do góry. No to im wrzuciłem: Marks z Engelsem nigdy nie napisali, jak zbudować komunizm po tym, jak robotnicy przejmą władzę. I tu właśnie sowiecki komunizm był trupem od pierwszego oddechu. Lenin i reszta nie mieli pojęcia, jak rządzić największym krajem świata. Nie wiedząc, co robić, wrócili do tego, co znali - do carskiej, brutalnej dyktatury.
Kazio - emerytowany stolarz, powojenna emigracja, angielski jak radio BBC, inwestor giełdowy (giełdę nazywał: „Studnia") - on jeden przyznał mi rację. Reszta to była mieszanka: ludzie z przymusowych robót, kilku od Andersa, parę osób jeszcze z przedwojennej emigracji.

Później nikt już nie mówił do mnie „komunista". Może w plotach, może za plecami - kto to wie.

Trzynaście miesięcy później zobaczyłem tych, na których czekałem - na tym samym terminalu, na którym ja wysiadłem z samolotu. Dwadzieścia siedem miesięcy rozłąki. Uroda się nie zmieniła, ale reszta - jak po kapitalnym remoncie. Musieliśmy się jakiś czas „docierać" - zmieniając często olej.

Pierwsze, co żona zrobiła po wejściu do mieszkania, to wyrzuciła papierowy bukiet.
- Trzymałeś trupa w domu - powiedziała.

I miała rację. Choć, jeśli dobrze pomyśleć - ten trup to był mój pierwszy, własnoręcznie zbudowany kawałek MOJEJ Kanady.

Po ośmiu miesiącach z pod trawnika zasiadłem za kółkiem Syrenki:


Caterpillar 785 - 100 ton własnej wagi,
180–220 ton rudy na pace.
Dome otworzyło Odkrywkę - Open Pit, tym sposobem i ja trafiłem zo kółko;

Zaczynałem od początków Open Pitu - zdjęcie w nagłówku tego rozdziału to właśnie tamten czas, pierwsze metry odkrywki. 

Timmins to kanadyjski Chabarowsk: 

Timmins: Snow storm in april - bywa, i to dość często - tyle, że nie ma wiatrów.
Śnieżyca w kwietniu. Bo tu kwiecień to nie wiosna.


Rzegotka szufluje przed pierwszą swoją chatką w Kanadzie 

Tu są dwie pory roku: czerwiec-lipiec i zima. 39,4 stopnia na plusie to rekord, a minus 45-48 zdarza się jak wizyta sąsiada. Woda zamarza w rurach, jeśli nie zostawisz kranu „na ciurki" to wodę na kawę gotujesz ze śniegu. Takie metody przetrwania tu obowiązują.

Przeciętną kanadyjską zimę - tę, którą miejscowi traktują jako „normalną" - Polacy okrzyknęliby zimą tysiąclecia. Kluczem są niezawodni drogowcy, których nic nie zaskakuje. Sam Saskatchewan przeznacza na odśnieżanie sumy równe rocznym budżetom niejednego afrykańskiego państwa. Drugim filarem jest dyscyplina mieszkańców: brak parkowania na ulicach, regularne odgarnianie śniegu sprzed domów i chodników.

Z kolegą na jednym z setek jezior Ontario

„Mój kraj to zima" - śpiewa bard Kanady. I trudno o trafniejsze słowa.

Patrzyłem na to miasto i widziałem jedną rzecz: miejsce, w którym człowiek albo się hartuje, albo pęka

W mieście z dziurą - właśnie, zaczęliśmy budować w nowej, wybranej Ojczyźnie rodzinne gniazdo. Bo choć była w nim dziura w ziemi, to nie było dziury w nas...  hmm. A może była - ale w takiej, do której człowiek potrafił wejść, rozejrzeć się, powiedzieć:
-  Dobra. Tu będę żył.


A może to miłość:



Z dna oka Prolog

Z dna oka Prolog

Z dna oka - Europa 1

Z dna oka - Polska 1

Z dna oka Europa 2

Z dna oka Europa 5

Z dna oka - Polska 2

Z dna oka - Polska 5

Z dna oka - Polska 4

Z dna oka - Polska 3

Z dna oka Europa 8